Kobiety Wyspiańskiego

Mówią, że posiadanie dziecka przypomina chodzenie z kula armatnia u nogi. Otóż wyobraź sobie, że masz do dyspozycji 10 minut ciszy, bo tyle mniej więcej dziecko do 6 miesiąca życia jest w stanie zabawiać się samo. Z kolei aby skutecznie zgłodnieć do obiadu uprawiasz wyczynowy bieg z przeszkodami po tym niesamowitym mieście z wózkiem, torbą, peleryną i całym tym rodzicielskim majdanem w plecaku, jakieś dziesięć kilo oprzyrządowania. Twoje „spontaniczne” wypady w góry czy do miasta wymagają  planowania, a i tak nigdy nie wiadomo czy dojdą do skutku. Jesteś wiecznie spóźniona i jeśli kiedykolwiek wydawało Ci się, że nie masz na nic czasu-myliłaś się. Macierzyństwo to szaleństwo!!!  I choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że jesteś uziemiona na lata, to fakt, że nie ma Cię na liście startowej ani na tabeli wyników popularnych zawodów , nic nie znaczy, w porównaniu z tym, że Twój syn zrobił zawodową kupę albo uśmiechnął się do Ciebie jednym zębem. Nie powiem – zdążyłam tego nicponia polubić 😉

Wiele przerażających scenariuszy, które nękały mnie zanim zdecydowałam się mieć dziecko, nie ziściło się-nie straciłam pracy, nie mam w sporcie gorszych wyników, dziecko nie sprawiło, że jestem jeszcze głupsza niż byłam zawsze ani że jestem mniej efektywna. Dziecko pożera czas, ale daje się mu ten czas z przyjemnością i po prostu jest się bardziej zorganizowanym. Opieka nad niemowlęciem jest co prawda męcząca fizycznie, ale nie aż tak, jak mi się dwa lata temu wydawało, że nie będzie siły na porządny trening. W zasadzie po kilku dniach od porodu można zacząć się ruszać, nie potrzebne żadne poradniki, wszystko da się zrobić instynktownie. Po prostu aby zdążyć między karmieniami decydujesz się na krótszy dystans – olimpijski (1,5 km pływania – 40 km jazdy na rowerze -10 km biegu). Co prawda na początku doświadczasz dużej pokory próbując wcisnąć się w swój stary trisuit. Cóż … młoda mama ubrana w tak obcisły, wykrojony kostium to widok nie pozostawiający wiele miejsca wyobraźni ;)…

Sięgnijmy pamięcią wstecz – dawniej wszystkie matki siedziały w domach z dzieckiem u piersi. Wystarczy wybrać się do muzeum, aby przyjrzeć się sportretowanym przez mistrzów kobietom. Żadna matka nie gra tu np. z nastoletnim synalkiem w szachy, nie jedzie z córeczką konno. Mężczyźni byli na polowaniu, na roli – często w akcji. Matki przeważnie karmiły lub też patrzyły w dal. Dziś naprawdę trudno ucapić siedzącą nieruchomo matkę z dzieckiem. Karmienie jest najmniej istotne, kobiety dziś są otwarte na to co przynosi los. Sama przesuwam się ze Stachem u boku na trening. Do banku, do biblioteki, na zawody sportowe. Nawet do kina można zabrać dziecko . Raz w tygodniu, na tych specjalnych seansach, obserwuję pełną salę kobiet. Aby spotkać się ze znajomymi w parkowej kawiarni ciągnę za sobą Stacha w rowerowej przyczepce.

Moja odważna koleżanka będąc na urlopie macierzyńskim postanowiła zabrać swoją maleńką córeczkę w podróż dookoła świata! Dziś prawie każdy fitness klub oferuje zajęcia dla mam z dziećmi . Kobiety w pocie czoła ćwiczą brzuszki, a poza matą raczkują ich dzieci. Podobnie jak podczas czwartkowych zajęć ogólnorozwojowych GT RAT, gdzie trenerka szkoli naszą pociechę, gdy rodzic pracuje nad core stability.  

Moja znajoma, który prowadzi  własną firmę, opowiada, że często do biura przychodzi z dzieckiem, które większość czasu przesypia w swoim bujaczku. Natomiast podczas ostatniego Sylwestrowego biegu w Trzebnicy nie tylko my biegliśmy, pchając przed sobą niemowlę w wózku sportowym.

Prawda jest taka, dzieci dziś uczestniczą w aktywnym życiu matki i Wyspiański musiałby się nagonić, by takie macierzyństwo uchwycić :).