Rower szyty na miarę

Do tej pory myślałam, że liczy się dla mnie tylko rower górski, a na szosę przeniosę się dopiero na emeryturze tymczasem bieg ostatnich wydarzeń sprawił, że musiałam zmienić zdanie i zdecydować się już teraz na kupno roweru szosowego.

Wiadomym jest, że dopasowanie roweru do jego użytkownika nie jest łatwe. Dobór ramy do wzrostu to już dziś nie wszystko. Odpowiednio dobrany rower stanowi o komforcie jazdy i przekłada się na późniejszy wynik sportowy. Kolarz stanowi siłę napędową, jednak źle dobrany rower potrafi każdego skutecznie zniechęcić do treningów.

W swoich poszukiwaniach trafiłam do sklepu rowerowego Harfa – Harisson. Od marca przy pomocy specjalistycznego sprzętu pracownicy sklepu przeprowadzają pomiary których celem jest dostosowanie wymiaru roweru do indywidualnych cech anatomicznych rowerzysty.

Korzyści wynikające z przeprowadzenia badania odczuje każdy , w szczególności osoba, która odczuwa jakikolwiek dyskomfort w czasie jazdy.

Cały zabieg nie zajmuje wiele czasu, trwa około pół godziny.

Pierwszym etapem jest wywiad, w którym doświadczony sprzedawca poznaje oczekiwania i preferencje badanej osoby. Dokonuje również pomiarów sylwetki, uwzględniając wszystkie istotne szczegóły anatomii.

Na koniec zebrane pomiary zostają wprowadzone do komputera, który po przeprowadzeniu dokładnej analizy pozwala dobrać właściwe komponenty naszego roweru, takie jak wielkość ramy, szerokość kierownicy, długość korby, wysokość siodełka a nawet długość i kąt mostka.

Do naszych rak trafia gotowy wydruk z sugerowanymi wymiarami komponentów.

Teraz pozostaje nam przeanalizowanie oferty sklepu i wybranie komponentów, które najlepiej nam pasują (pod względem wyglądu, ceny, marki).

Wybrane komponenty trafiają do działu serwisu z którego za sprawą dzielnych (według mnie najlepszych w mieście) mechaników już po kilku dniach odbierzemy swój nowy rower szyty na miarę.

 

Już nie mogę się doczekać mojej pierwszej szosy…

Dla klientów sklepu Harfa- Harrison, którzy zdecydują się na zakup roweru badanie jest bezpłatne.

Początki są zawsze trudne…

 Moja nauczycielka gry na fortepianie mawiała:

„Jeśli nie ćwiczy się jeden dzień następnego dnia czyje się różnice.
Jeśli nie ćwiczy się dwóch dni różnice spostrzegają Twoi przyjaciele,
Jeśli nie ćwiczy się trzech dni braki zauważa publiczność.”

Każdy sport wymaga poświęceń. Morderczych treningów, na których wylewasz tony potu. Mozolnie powtarzane ćwiczenia pozwalają osiągnąć zamierzone cele. Czas, który na to poświęcisz nigdy nie jest stracony. Jednak czasem przychodzi cos, czego nie jesteś w stanie przewidzieć. Kontuzja, choroba i czasem cały ten proces trzeba powtarzać niemal od początku.
Słowa mojej nauczycielki okazały się prorocze. Tak było również w moim przypadku. Po kilku dniach choroby i faszerowania się lekami moja forma spadała wprost proporcjonalnie do ilości godzin spędzonych w łóżku. Nawet po ustąpieniu objawów choroby 15 minut na trenażerze było dla mnie prawdziwym wyzwaniem.

Jednak jak boli to dobrze, znaczy się ze się ćwiczyło! Treningi zaczynam czuć w mięśniach i kościach – znaczy, że się już nie „obijam” . A w planach marszobiegi, rower, ćwiczenia siłowe, a wszystko pod okiem trenera. Bo nie ważne by ćwiczyć, ale by ćwiczyć prawidłowo.

W tak zwanym międzyczasie odwiedza mnie ekipa Magazynu Rowerowego. Robimy sesje zdjęciową, która opowiada o nowościach firmy Felt na nowy sezon 2012. Mam nadzieje, że już niebawem będę mogła pochwalić się rowerem na nowych komponentach. W tym przypadku musze powstrzymać się z opublikowaniem zdjęcia do momentu ukazania się numeru kwietniowego Magazynu Rowerowego:)

Tak wiec pracuję, pracuję, pracuję…. , bo marzenia się spełniają, ale nie za darmo.

 Oryginał na stronie:
http://www.rat.prw.pl/poczatki-sa-zawsze-trudne/

Chora

Każdy wyścig jest morderczy, niezależnie od rangi imprezy. Jednak dużo większym bólem jest konieczność rezygnacji ze startu, gdy nie pozwala na to zdrowie.

Niestety zmuszona byłam odpuścić start w Biegu Piastów, do którego przygotowywałam się przez ostatnie tygodnie . Niepozorne przeziębienie, które spodziewałam się zwalczyć w maksimum 3 dni niestety nie odpuszcza. Gorączka, ból gardła i ogólne osłabienie uniemożliwiają mi przeprowadzenie jednego sensownego treningu, wiec kolejny dzień muszę spędzić w łóżku. Zaczyna mnie martwić nie tyle osłabienie chorobą co długa przerwa w trenowaniu, ale jako że nic nie mogę na to poradzić staram się uzbroić w cierpliwość. Kolejne zawody za kilka tygodni, wiec jest jeszcze szansa.

Oryginał na stronie:
http://www.rat.prw.pl/chora/ 

Witam serdecznie :)

Wstaję z kurami, wracam z kurami prawie od miesiąca… Pogodzić pracę i treningi nie jest prosto. Dodatkowo jeśli pod uwagę weźmie się trzy dyscypliny sportu, a trening każdej z nich odbywa się dwa razy w tygodniu to łatwo sobie wyobrazić, że na pozostałe rzeczy kompletnie brakuje czasu . Więc mój dom niedługo zarośnie kurzem, a przecież to dopiero początek!
Musze napisać, że z naszego trenera to prawdziwy Gentleman… W walentynki przysłał zaproszenie do Aquaparku, lecz zamiast sauny i jacuzzi zafundował nam morderczy wycisk na basenie, z uśmiechem twierdząc, że to dopiero rozgrzewka! Zapewniam wszystkich, w wodzie także można się spocić . Niedługo 8 marca…aż strach pomyśleć co nas czeka!

P.S. Korzystając z okazji chciałabym na 1,5 roku pożegnać wszystkich znajomych.
Trzymajcie kciuki

Oryginał znajduje sie na stronie :
http://www.rat.prw.pl/witam-serdecznie/