Wysoki poziom radości.

Na obozie byłam raz. W wieku 8 lat- nie wiem czy to dobrze świadczy o moich rodzicach. W roli deptaka ścieżka nad jezioro, w roli stadionu klepisko z słupkami markującymi bramki, w roli zrównoważonej diety chleb z dżemem i krówki ciągutki. W baraku spało 40 dziewcząt, niczym w szpitalu polowym. Obok, w murowańcu mieszkali chłopaki. W nocy atakowali nas szyszkami niczym partyzanci uzbrojeni w granaty. Z „kłodami” rzucanymi pod nogi uczyłam się samodzielności. Odpowiedzialność była zbiorowa. Z tego powodu wszyscy ponosiliśmy kary – w środku nocy w piżamach kazano nam biegać 50 razy wokół boiska  albo na kilkanaście minut zastygać bez ruchu w pozycji krzesełka pod ścianą. Aby uniknąć śmierci  szybko nauczyłam się do czego służy prezerwatywa.  Jak napełnić gumkę wodą , zrobić z niej balonik , a następnie z hukiem rozbić go nad głową kolegi. Choć  wtedy w Polsce  nie stosowano wychowania seksualnego, to wystarczył jeden pobyt na obozie i wszystko wiedziałam – przynajmniej teoretycznie ;). Codziennie srogi trener pływania, z owłosionymi plecami i w obcisłych kąpielówkach w kratę płynął łódką, a my za nim ledwo przebieraliśmy nogami. O zabawie  w wodzie  albo obijaniu się po kątach nie było mowy. Chwila nieuwagi i skończyłabym jak Ofelia. O okularkach  nawet nie marzyliśmy…

Po tej obozowej treserce  mój klub pływacki upadł a czar pływania nieco osłabł. W liceum nie było żadnych rozgrywek. Wprost przeciwnie, dziewczęta walczyły głównie o zwolnienie z W_F-u.

I o zgrozo(!) po tych wszystkich latach znów jadę na obóz, gdzie za własne pieniądze poczuję się jak stara babcia  na rehabilitacji  korzonków w Konstancinie! Co jednak począć, gdy w czasach kultu ciała, pracę fizyczną ceni się wyżej niż umysłową…

Szklarska Poręba
Dzień 1

Trening pływacki zaczynaliśmy, kiedy cały hotel pogrążony był jeszcze we śnie, a księżyc rozświetlał gwieździste niebo nad górami. Wschód słońca wita nas w wodzie, a widok z okien oszałamia urodą. Nic dziwnego. Bornit to najwyżej położony hotel w Szklarskiej Porębie, a z pływalni i niemal każdego apartamentu, rozciąga się rozległa panorama na otaczające go Karkonosze. Nad krajobrazem dominuje Szrenica. Otulona drzewami zmienia swe kolory w zależności od pory roku.  Jesienią staje się rudo-brązowa za sprawą lasów, pełnych buków i starych  świerków. Tuż pod jej zboczem rozłożyły się dziesiątki czerwonych dachów Szklarskiej Poręby.

Miedzy zajęciami śniadanie i chwila relaksu na tarasie…

image

Następnie trening crossowy po lesie z elementami techniki, rozciąganiem i o dziwo biegu na orientację ;). Słońce przygrzewa coraz mocniej promienie przenikają między pnie drzew. Świerki, sosny roztaczają intensywny zapach żywicy. Dochodzę do wniosku, że najpiękniejsza jesień jest w górach! Wtedy gdy rosnące na zboczach drzewa zaczynają mienić się niezliczonymi odcieniami żółci, brązów, pomarańczy. Takie widoki w ciepłych promieniach słońca zapamiętuje się na długo.

image

Po lunchu czas na rower. Z miejsca w którym mieszkamy niedaleko do granicy z Czechami gdzie Izery spotykają się z Karkonoszami. Powoli wdrapujemy się coraz wyżej i wyżej w kierunku Jakuszyc, szybko mijamy polanę i zjeżdżamy do Harrachova,  aby znów rozpocząć mozolną wspinaczkę w górę. Nagle naszym oczom  ukazuje się jedno z najpiękniejszych miejsc, leżące w samym sercu  Gór Izerskich. Drewniane chaty Jizerki to najwyżej (862 m n.p.m) położona osada na terenie Czech. W drodze powrotnej czeka nas kilka wymagających, szybkich zjazdów. Zimno atakuje bardzo dotkliwie, ale wokół tak pięknie. Rudo-brązowe lasy wyglądają jak dekoracja teatralna. Nikt z nas nie ma wątpliwości – to rowerowe eldorado!

Wieczorem po obfitej kolacji jedni leczą obolałe mięśnie w saunie, inni popijają złocisty trunek odpoczywając w hotelowym barze. Nikomu nie przychodzą do głowy imprezki. Sami przykładni rodzice, synowie i córki ;).

Dzień 2

To już 3 zajęcia basenowe w ciągu ostatnich 3 dni. Uff nie ma lekko… Po obfitym śniadaniu i chwili odpoczynku, pokaźnym peletonem przemierzamy drogę do Świeradowa Zdroju. Szybkość, tęczowy blask przemykających koszulek, szelest kół przypominający buczenie w pszczelim ulu oczarowuje mnie po raz kolejny. Jesienią jest tu najspokojniej. Zakręt śmierci z widokiem zapierającym dech w piersi . Doskonale gładki asfalt, a potem gorąca kawa na hotelowym tarasie. Październik to czas wprowadzenia do treningu. Dla kogoś takiego jak ja oznacza to konsekwentne spowolnienie kroku. Koniec biegu na maksa przy którym pieką płuca . Koniec ze ściganiem się na podjazdach gór wokół Szklarskiej Poręby. Przy biegu i na rowerze tętno nigdy nie powinno przekroczyć dolnych stref. I tak każdego dnia. Trener kilka razy powtarzał, że do odnowy potrzeba wielkiej dyscypliny. Tutaj zrozumiałam co miał na myśli 🙂

image

Ostatnim elementem zgrupowania miał być marszobieg. Hotel Bornit leży tylko kilka kilometrów od schroniska na Szrenicy i chyba właśnie dlatego to miejsce stało się naszym treningowym celem. Szrenica zazwyczaj chowa się za woalką chmur tym razem jednak nic nie ograniczało widoczności.  W schronisku czekały na nas drewniane stoły, domowe jedzenie i rozgrzewające „herbaty”. Wniosek nasuwa się jeden po mozolnej wspinaczce i osiągnięciu szczytu poziom radości okazuje się wprost proporcjonalny do pokonanej wysokości. Pokochałam to!

image

Z tego obozu nie przywiozłam wszy ani traumatycznych wspomnień a radość z uprawiania triathlonu w barwach GT RAT wcale nie prysła. Każdy mężczyzna mógł poczuć się tu co najmniej jak Raelert albo Macca. Kobiety weszły w skórę Chrissie Wellington. Pojęłam, że cierpiąc katusze można marzyć o zimnym żywcu w zmrożonym kuflu. Zrozumiałam,  że łóżko jest najważniejsze. Los rzucił mnie wewnątrz szczęśliwej konstelacji wybitnych ludzi, do których o każdej porze dnia mogę zwrócić się z pytaniem czym się różni netto od brutto, na co warto iść do kina, co warto przeczytać albo podadzą przepis na ciasto z fasoli … Wszyscy oni są genialni, a ja niczym wampirka żywię się ich energią :).

Do zobaczenia na kolejnym obozie 😉

Foto:
Michał Kuczyński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *