Wypusc bol uszami

24 czerwca 2013

Jakiś czas nie pisałam, bo nie umiałam… Kontuzja nogi uniemożliwiająca bieganie skumulowała we mnie swoistą katatoniczność mózgu.

Tydzień po Czechmanie dopadł mnie pech. Po kilku dniach odpoczynku mieliśmy do zrealizowania trening łączony składający się z 3 km pływania, 60 km jazdy na rowerze i 30-45 minut biegu. Pływanie poszło mi nie najgorzej, ale podczas jazdy rowerem pojawił się ból w kolanie, który niepokojąco się nasilał. Bieg okazał się niemożliwy, tępy ból w łydce uaktywnił się niemal natychmiast. Noga spuchła i z każdym krokiem dawała o sobie znać. Diagnoza – uszkodzony aparat mięśniowo-ścięgnistyimage.

A skoro tak… to co mnie czeka podczas maratonu w Klagenfurcie? Gdy żąda się od ciała skrajnego wysiłku, każdy nawet najmniejszy uszczerbek na zdrowiu odzywa się ze zwielokrotnioną siłą. Na miesiąc przed startem musiałam zrezygnować z biegania w ogóle…

Chodząc po pokoju powtarzam w myślach listę pozytywnych stwierdzeń : „nie ma co się martwić. Wszystko będzie dobrze. Później będziesz się z tego śmiała. Nie ma się czego obawiać. Nie masz ataku serca. To tylko atak lęku, nie wyrządzi Ci krzywdy.” Przychodzą mi na myśl ludzie, którzy pokonują Niagarę w beczce. Podskakują spokojnie niczym gumowa kaczka, aż tu nagle woda robi się spieniona, beczką miota na wszystkie strony, a z oddali dobiega coraz głośniejszy huk. Wiem, co wtedy sobie myślą „jasny szlag, co ja sobie wyobrażałem!” Mam wrażenie, że i ja zaraz skoczę z wodospadu i zanurzę się w nieznanych wodach. Nawet jeśli udałoby mi się pokonać etap pływacki i wyjść z wody o własnych siłach, to czy mam jakieś szanse… Jak bardzo w takim stanie odczuję trudy wyścigu? Zwariowana karuzela uczuć.. W ślad za huśtawką fizycznego samopoczucia, nastrój zmienia mi się jak w kalejdoskopie. Michał, Trener i mój fizjoterapeuta wiedzą o czym mówię .

image 

Jeśli chodzi o pozostałe treningi, pływanie i jeżdżenie na rowerze, szło mi jako tako. Bieganie odpuściłam niemal zupełnie. Trener w trosce o mój dobry nastrój zaplanował 3 x w tygodniu 4 kilometrowe sesje w WO (wodach otwartych). A jeśli już o rozrywkach mowa, to do tej kategorii zaliczam wstrzymywanie oddechu dopóki nie straci się przytomności (oddech co 7 lub 9 cykli ruchu ramion) oraz 1-1,5 km pływania na czas .

Przyjemna wiadomość dotarła do nas z Dolnośląskiego Centrum Rowerowego. Po występie w Czechach, dzięki uprzejmości Pana Henryka Charuckiego, wypożyczyliśmy z Michałem rowery wyścigowe z prawdziwego zdarzenia- tzw. „czasówki”, na wyczynowych kołach! Co prawda nauczyłam się od Trenera, by nie przykładać dużej wagi do nowoczesnych technologii. Wyznaje on zasadę, że zbyt wielu ludzi zabiega o najdroższy, najbardziej aerodynamiczny sprzęt, zamiast o jego napęd. „Chcesz jechać szybciej? Pedałuj mocniej!” Mimo wszystko cieszyłam się, gdyż uroda nowej maszyny przesłoniła kontuzję. Przypuszczam, że gdyby wokół mnie zaczęło kręcić się bożyszcze na miarę George’a Clooneya, nie odwróciło by mojej uwagi od pięknej rzeźby. Jednym słowem popadłam w celibat . Umorusana od kurzu i potu, sapię przez miasto niczym stara ciężarówka, a rower typ idealny, ekologiczny! Oglądają się za takim na ulicy. Za mną nikt się nie ogląda, tylko czasem policja macha lizakiem .

image

image

image 

Prawie całe 2 tygodnie przygotowań spożytkowałam na naukę jazdy na nowym sprzęcie. Rower do jazdy indywidualnej na czas wymaga zupełnie innego ułożenia ciała. Treningi odbywały się niemal codziennie i obejmowały od 80 do 150 km, co znacznie ułatwiło szukanie nici porozumienia. To najszybszy rower, na jakim kiedykolwiek jeździłam! W dodatku zżarł mi całe zapasy czułości.

Niestety człowiek nie jest maszyną i nie zawsze jest tak, jakby się chciało… Nie zawsze idzie jak po sznurku, a narzekaniem nic nie zmienimy. Japoński pisarz Haruki Murakami,( autor książki pt: „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu“) ma poczucie humoru i jak sam pisze, „cierpienie jest wyborem“. Maciek przebiegł olimpijkę z rozwalonym obojczykiem i awansował tym do poziomu legendy .

Rzeczywiście jak się dobrze zastanowić, każda pasja męką jest podszyta. Ironman jest w równym stopniu walką mięśni i siły woli.

Po prostu… będzie bolało…:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *