Ustawowo WOLNY PONIEDZIAŁEK !!!

image

Każdy triathloholik, powinien mieć WOLNY PONIEDZIAŁEK. Gdyż po weekendzie jest skonany…
Ależ to była zima! Najcięższa. Najdziwniejsza. Nieludzka. I to nie tylko z mojej perspektywy. Poranne „rozruchy”, codzienne treningi wytrzymałościowca a na deser weekendowa masakra – zazwyczaj podobnie obciążającą jak start w półmaratonie. Niejednokrotnie gdyby nie SERCE ciężko byłoby wstać o świcie i wrócić do triathlonowego kieratu tak jak gdyby… nigdy nic ;).
Poza tym dwa lata musi mieć swoją klamrę. Tak byśmy sobie przypomnieli, że sportowy żywot prowadził przede wszystkim pod górkę. Przeciwności losu trudno zliczyć. Kontuzje, choroby, ciągła walka – było tego trochę. Dlatego, żeby nie wyjść z wprawy-bieganie po górkach się zaczęło. Na szczęście kilkanaście kilometrów od Wrocławia mamy wszystko, czego nam trzeba: stadion, bieżnię lekkoatletyczną, no i przede wszystkim Ślężę. Biegaczy tu co nie miara, rowerzystów wielu, a także amatorzy nordic walking się znajdą.

image

Turyści klaszczą, dopingują. Aż czasem chciałoby się przyspieszyć :). Nawet życie małżeńskie na szlaku – po pierwszych rutynowych kłótniach, kto zapomniał zabrać wodę, kto nie włożył kurtek do plecaka – zaczyna nabierać wzajemnej czułości. Gdy tak stoję na czubku ledwo żywa, patrzę na niebo na horyzoncie, mój patriotyzm sięga zenitu.
Na Ślęży mam również swoją “psycholożkę”:). To ona przygotowuje mnie do startu w „Karkonoszmanie”. Co niedzielę wbija mi do głowy, że zdobycie Śnieżki będzie kosztowało znacznie więcej niż wszystko inne do tej pory. Że jedyne czego mogę się spodziewać, to wielki ból wysiłkowy wcześniej niespotykany. Odchorowuje te treningi baaardzo. I tak wyprana, zaczynam kolejny tydzień służbowy.
Bardziej wycieńczone bywają tylko studentki, które w klubach piły w czwartek, piątek i sobotę do oporu, a w niedzielę przejadły się u mamusi bigosem. Żują miętowe gumy i chowają się pod modnymi grzywkami, ale i tak widać, że robota im się nie klei…
Podobno powinnam się zaadoptować. Mam nadzieję, bo w biegach po górach wiatr nam nie pomoże.
P.S. Kumpel mi wyjaśnił, że jak odstawię pszenicę, która jest złem niszczącym świat, to znikną moje problemy i odnajdę szczęście. Novak Djokovič też nie je glutenu.Podobno krowie mleko też na zdrowie mi nie wyjdzie … ale to mleko ryżowe jest niepijalne! Co Wy na to?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *