Łubu, dubu…

8 marca 2013

Wróciliśmy ostatnio z morderczych czterech godzin treningu na rowerze …Pierwszego w tym roku na WOLNOŚCI! I mimo, iż mój góral poniewierał mną bez żadnej litości to… wreszcie koniec z pedałowaniem w miejscu w małej salce pełnej luster. Koniec z wpatrywaniem się w siebie sycąc narcyzm, miłość do własnych pośladków. I najważniejsze – koniec z pedałowaniem co sił w płucach w takt grzmocącej głośnej muzyki! Nie wiedząc czemu trenerzy fitnessu (jest jeden wyjątek;)) traktują decybele jak doping, nie są w stanie trenować w ciszy albo wśród odgłosów sapania, dyszenia, jęczenia, pisku rowerowych kół, etc. Biegając po lesie też zapewne dźwięki przyrody zagłuszają „muzyką“ motywacyjną dobywającą się z odtwarzaczy mp3. Muzyka w siłowni zawsze wali tak głośno, że gdy doczłapie się do domu, to wciąż dudni mi w uszach i do Michała zwracam się jak niemiecki oficer do konia. Być może nieco jędrniejsza, ale za to głucha…

Przypomina mi się gniazdo os, które zalęgło się u mojej koleżanki na działce pod Lesznem. Osy żyją i poruszają się w rojach, ich życie nie zna ciszy. Osy bzyczą bezustannie. Mam wrażenie, że i my uzależniliśmy się od muzyki i przestaliśmy tolerować ciszę. Do wszystkiego potrzebna nam ścieżka dźwiękowa, w autobusach – muzyka, w restauracji do jedzenia kotleta – muzyka, w windach – muzyka, podczas robienia zakupów – muzyka. Czy tak jak chronimy się przed dymem z papierosów i niezdrową żywnością nie powinniśmy choć kilku godzin dziennie spędzać w ciszy chroniąc się od hałasu? A może to nie ma znaczenia w czasach, gdy i tak nikt z nikim nie rozmawia?

Hałas wychowuje ludzi o tępym spojrzeniu, którzy nie słyszą własnych myśli. Głuchną na to, co mówią inni. Stają się nudni jak przysłowiowe flaki z olejem. Więc, aby ten zgiełk nie otumanił nam kompletnie zmysłów, koniecznie trzeba tak sobie organizować życie, by znaleźć czas na ciszę. Dlatego zachęcam Państwa do turystyki kontemplacyjnej – samotnych spacerów w parku, biegania po lesie, odkrywania rowerem tajemnic podmiejskich bezdroży. Wszędzie można rozmyślać, bez względu na porę roku – każda ma swój urok. Zmusza do zmniejszenia obrotów, wsłuchania się w jej dźwięki, a nie w odtwarzacz mp3.

W ten chłodny marcowy dzień zamarzyłam jedynie o zapachu kwiecistych łąk i lasu… a jeśli coś może być muzyką dla czyiś uszu to dla mnie szum śmigających po asfalcie opon brzmiał jak cała SYMFONIA BEETHOVENA .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *