Kiepski ze mnie Indianin

 Jako dziecko uwielbiałam zabawy w Indian. Nie było w ogóle mowy o lalkach czy rysowaniu księżniczek. Byłam takim chłopczykiem w damskim ciele. To się jeszcze nasiliło, gdy zaczęłam się poważnie interesować sportem, piłką nożną, chodzeniem po drzewach, szalałam na łyżwach i rowerze. W pewnym momencie żonglowanie piłką super mi szło, ale okazało się, że do drużyny przyjmują tylko chłopców. W tamtych czasach nie było jeszcze damskich. Dramat straszny…

Zresztą… gdybym teraz miała wybór, pewnie nadal bym wolała…

A tak, nie mam WIELKICH, SILNYCH RAMION ani łydek niczym pnie drzew…

Ale zacznijmy od początku…

Uffff…. Co to był za miesiąc…! 

12(!) jednostek treningowych w tygodniu z jednym małym wyjątkiem w postaci Święta Niepodległości, praca, brak snu… I dalej tylko ciężej… Ale cóż, nie mogę narzekać. W końcu robię to co lubię, więc sama jestem sobie winna. Może to potrzebne, żeby rywal nie rozklepał mnie na kotlet schabowy w ciągu paru minut.

Jednak duma nie rozpiera… bo mimo iż dałam radę przez to wszystko przebrnąć, odkryłam nowe limity jakie wyznaczył mi mój organizm. Zaczęło się w październiku od próby na czas w pływaniu i bieganiu, by mieć jakiś punkt odniesienia na przyszłość. Cóż… prawda nie zawsze potrzebna mi do życia… Tylko o ile bieganie to nic nowego, również z moim pływaniem nie działo się dobrze. Miałam poważne zastrzeżenia co do siły ramion i od czasu zakończenia sezonu moje wyniki w basenie jeszcze się pogorszyły. 

A ponieważ silny tułów i ramiona dają pęd zmęczonym nogom, dlatego jesteśmy z Trenerem zagorzałymi zwolennikami stosowania ukierunkowanych ćwiczeń siłowo-wytrzymałościowych. Taki trening ma zupełnie inny charakter niż dźwiganie ciężarów z myślą posiadania budowy Pudziana.

image

Mi na samą myśl o siłowni przychodzi do głowy wielki pojemnik z serwatką w sklepie z odżywkami, mający na pudełku napakowanego kulturystę z głową, która jakby miała mu eksplodować. O dreszcz przyprawia mnie widok osiłków z wielkimi bicepsami rozrywającymi koszulki, posturą w trójkąt, czyli na górze duże silne ramiona i karczek, a w dole cienkie łydki. Jak mawia mój kolega architekt „Wielki i silny kark podtrzymywać będzie pustą główkę.”

image

Nasza siłownia mieści się na poddaszu, stare drewniane krokwie nadają jej swojski charakter. W środku została wydzielona strefa wolnych ciężarów, strefa urządzeń stacjonarnych oraz strefa cardio. Jest też pokój zabaw dla dzieci. Nie ma tu osiłków. Pewien szczupły młodzieniec na drążku podciąga się chyba z 50 razy. Kiedyś miałam zamontowany drążek w mieszkaniu, ale głównie suszyłam na nim ręczniki. Oczywiście jak w każdej siłowni sztanga jest najbardziej obleganym przyrządem, ale my wykorzystujemy pustą salę boksu i kattlebelle na ujędrnianie udek, i powiększanie karku.

image

Od razu po wejściu na siłownię dopadł mnie Trener i stwierdził: „Dołożę Ci jeszcze 2 kg na ręce “. Zaprezentował te nowe ćwiczenia, po czym stał nade mną i liczył. Już po drugiej serii myślałam, że ramiona mi wypadną z obojczyków. A w ramach odpoczynku kazał nam dźwigać wielką oponę od tira. Trzęsąc się jak galareta, wyglądałam jak stara baba z kanką mleka. Trener stał i patrzył na mnie z uśmiechem. Z jakiś względów pozwolił mi się zmordować do upadłego. Ze wstydu miałam ochotę włożyć sobie torbę na głowę bo nie muszę pisać, że szło mi najgorzej …

Wracając do domu zastanawiam się, tyle mówi się o zaletach bezstresowego wychowania, czy nie moglibyśmy od czasu do czasu, paść ofiarą łagodności Trenera? Choć z drugiej strony, patrząc na naszych piłkarzy mam wrażenie, że od wielu lat główną metodą treningową w polskich klubach jest głaskanie… Może na litość w sporcie nie ma co liczyć? Czy my sami na co dzień nie pobłażamy sobie za wiele- rozpuszczeni przez babcie, ciocie, nauczycieli? Trudno uzyskać wielki wynik w sporcie, jeśli jego uprawianie traktuje się jako hobby. Porażka musi być klęską, a wygrana —triumfem! 😉

Ostatecznie wyciągnęliśmy z Trenerem wnioski z tej bolącej lekcji – dodatkowe jednostki treningowe z myślą o zwiększeniu siły moich wątłych kobiecych ramion.

Nie dość, że rzeź niewiniątek jest w ogóle możliwa…to jeszcze może być pożyteczna…

Pójdę odpocząć. 

Foto.
Michał Kuczyński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *