Farmville

W zeszły weekend pojechaliśmy z Michałem odwiedzić jego rodzinne strony. Wzięliśmy ze sobą naszego RAT- owego poetę i fotografa Wojtka.

4 godziny w podróży, ale było warto… gdyż główka spuchnięta i pęka, bo niespłacony kredyt to wieeelka udręka


Czerniewice to taka mała wioseczka pod Warszawą, do której wysłałabym Fausta na miejscu diabła, bo tam łatwo wypowiedzieć słowa „chwilo trwaj”. Tylko słońce, kwiatki, truskawki, stawy, łąki i najlepszy na świecie rosół z gołębia. Żadnego smogu, spalin i szumu tylko pogoda, widoki, smaki Sami zobaczcie…



 Kolacja jeszcze przed momentem pływała w stawie. Na stole same przepyszne, zdrowe smakołyki. Z trudem powstrzymuje się od rzucenia się na jedzenie jak jakaś wygłodniała sierota.

Następnego dnia odwiedzamy Zalew Sulejowski. Do odważnych świat należy! 

Nie ogarniam tego brodzika!

Fala okazała się całkiem spora, utrudniając nawigację. Przydała się umiejętność oddychania na obie strony. Podczas zawodów możemy spodziewać się podobnych warunków, wiec był to znakomity trening opanowania . Pewności siebie dodała nam młodsza siostra Pamelki.

Łydka jak u radzieckiego bohatera narodowego, któremu stawiano pomniki .

Strefa zmian

Na deser moja ulubiona fotka. Pozuję McChicken, który już od ponad miesiąca powtarza, że nie lubi fotek. 
|
Też sobie zazdroszczę 

Oryginał na stronie:
http://www.rat.prw.pl/farmville/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *