Dobry początek

Przygoda z triathlonem dla wielu z nas zaczęła się tak samo. Wszyscy mówiliśmy – nie mam czasu, brakuje mi wystarczającej ilości pieniędzy lub na pewno się utopię… W końcu jednak daliśmy się namówić na wspólny trening czy nawet zawody. Poczuliśmy jak endorfiny rozszarpują między sobą nasze komórki mózgowe. Zobaczyliśmy, że po każdym treningu na naszej twarzy pojawia się uśmiech. A po pierwszych ukończonych zawodach wyglądamy, jakbyśmy przez pół dnia chodzili z wieszakiem w buzi, bo kąciki ust kończą się gdzieś na wysokości płatków uszu. Triathlon napędzał wszystko,  a wizja kolejnego treningu była czymś przyjemnym, niczym myśl o naleśnikach z jagodami!

image

TRIATHLON

Triathlon to wymagająca konkurencja, na którą składają się trzy, trudne do połączenia ze sobą dyscypliny – pływanie, jazda na rowerze oraz bieganie. Zawody organizowane są na różnych dystansach od sprinterskich po długodystansowe. Najbardziej spektakularny z nich nosi nazwę IRONMAN (3,86 km pływania, 180,2 km jazdy na rowerze; 42,195 biegu), a jego ukończenie jest marzeniem każdego z amatorów tego sportu. Co prawda uprawianie triathlonu jest dość kosztowne, jednak rosnące zainteresowanie tą dyscypliną w Polsce, jak i rosnąca liczba zawodów świadczą o tym, że najważniejsza jest w nim jednak determinacja.

TRENING

Zima to dla nas czas ciężkiej, wytężonej pracy, przygotowań do sezonu startowego. Pobudka wcześnie rano, aby chwilę później wskoczyć na trenażer lub pojeździć na rowerze MTB. Biegamy już raczej w terenie, niezależnie od temperatury, ilości śniegu czy deszczu, w końcu to nie jest sport dla mięczaków ;). Oprócz tego dwa razy w tygodniu spotykamy się na wspólnych treningach basenowych, nad którymi, w zależności od naszych umiejętności czuwa trzech trenerów pływania. Dzięki temu unikamy większości zatłoczonych basenów  i związanych z tym problemów w realizowaniu treningów. Ponadto raz w tygodniu spotykamy się na zajęciach ogólnorozwojowych na sali gimnastycznej/siłowni, a w czwartki na wspólnym treningu biegowym w terenie. Zajęcia te  czasem bardziej przypominają dziecięce harce, niż poważny trening. Rozciąganie, przysiady, podskoki, podciąganie, podbiegi, pompki…i co tylko przyjdzie trenerom do głowy. Organizujemy też obozy sportowe w kraju i za granicą. W weekendy często wyjeżdżamy w góry, zrobić w śniegu siłę biegową czy pojeździć na biegówkach. Latem na rowerach  przemierzamy górskie przełęcze. W weekend zawsze mamy do pokonania długi dystans na rowerze. I te treningi nawet zimą wydają się najprzyjemniejsze, szczególnie gdy ćwiczysz z drużyną i na nowych trasach.

image

Łącznie minimum 5 treningów w tygodniu, choć są i tacy, którzy maja ich kilkanaście. Zmęczenie, pot, adrenalina i ciągłe wyzwania – my nie możemy bez tego żyć! 😉

W tym roku spełniło się jedno z naszych „długodystansowych” marzeń i uzyskaliśmy wsparcie firmy RoseBelle, która podarowała nam nowe stroje sportowe. Natomiast z pomocą ROOM 33dokonaliśmy zmiany wizerunku. W związku z rozwojem grupy przybyło nam też nowych trenerów. Wsparciem dla Jakuba ADAMA są Paweł KOTOWSKI i Alina BISKUPSKA.

TEAM

Triathlon jest sportem indywidualnym, ale trenować warto jest w grupie. Rozwój pod okiem trenera, analiza postępów, w końcu wzajemna motywacja są tutaj niezastąpione. Najbliższy sezon startowy będzie dla nas drugim,  do którego przygotowujemy się w grupie. Różnica w treningach i w motywacji jest kolosalna. Wiadomo jak to jest, jeśli na rower czy pływanie o 7 rano jest się umówionym z samym sobą – tysiące wymówek i włączonych drzemek. W grupie nie ma już na to miejsca, czuje się pewien respekt przed trenerem i innymi. Jest jakiś wyczuwalny duch zespołu, dzięki czemu wzajemnie się nakręcamy. Każdy może liczyć na merytoryczne wsparcie. Po półtora roku od powstania Grupa Triathlonowa RAT liczy blisko 60 osób. Jest ona bardzo zróżnicowana, ale na treningach wszyscy są tacy sami. 18-latek pływa obok 50-latka, student obok doktora. Ich cele są różne, zwłaszcza jeśli chodzi o sportowe wyniki, ale łączy ich jedno – wszyscy z ogromną determinacją chcą je zrealizować.

image

Okazję do tego będą mieli już niebawem gdyż  kwietniowy obóz treningowy na Majorce zakończy udział w Portocolom International Triathlon 55.5/111. Po powrocie czeka ich pierwszy kolarski sprawdzian czyli Żądło Szerszenia, gdzie większość po raz pierwszy  zmierzy się z dystansem mega. Kilkanaście osób przygotowuje się do ukończenia słynnego Ironmana – tym razem wybór padł na Barcelonę. Grupowo na różnych dystansach planujemy starty w cyklu imprez Enea Tri Tour oraz w naszych rodzimych triathlonach – Karkonoszman i Tatraman nawiązujących do klimatów Norsemana. Z jednym z największych wyzwań w tym roku przyjdzie się zmierzyć dwóm naszym czołowym zawodnikom – Michałowi Wojtyło i Wojtkowi Góreckiemu, którzy wystartują w najbardziej extremalnych zawodach na dystansie Ironman – Swissman i Celtman. Są też tacy, dla których rozwój w grupie ma pomóc w przełamaniu kolejnych życiowych i fizycznych barier, dokonywaniu rzeczy nieosiągalnych dla innych. To wszystko nie odbyłoby się bez pozytywnego klimatu. Atmosfera wzajemnej motywacji i nakręcania się jest tutaj bardzo potrzebna, bo nie można przy tym zaniedbać rodziny, nauki czy pracy. Wszyscy ciężko trenują, jedni kilka razy w tygodniu (14 godzin), inni kilkanaście (25 godzin). I niezależnie od tego, jakie będą osiągać wyniki wszyscy są już zwycięzcami, bo mają pasję. GT RAT nie jest grupą zamkniętą. Jeśli kochasz wysiłek i nie boisz się wyzwań, już wiesz gdzie nas szukać… 🙂

Napisane na specjalną prośbę “Gazety kolarskiej” 🙂

fot. Michał Kuczyński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *