Wózek do zadań specjalnych ;)

Nasz Maluch od zawsze nudził się leżeniem. No chyba, że się z nim biegało 😉 Początkowo służyła nam do tego pożyczona gondola. Jednak z uwagi na bezpieczeństwo oboje uznaliśmy, że lepiej będzie poszukać innych rozwiązań… Michał przeanalizował rynek i oznajmił , że tylko jeden wózek spełnia wszystkie nasze kryteria – Chariot CX1 marki Thule. Natomiast ja nie miałam pojęcia, że są na świecie takie super kosmiczne modele wózków! CX1 przypomina trochę TRANSFORMERS i będziecie zaskoczeni jakie może przybrać formy! Po drobnych modyfikacjach oprócz oczywistej wersji biegowej można go używać jako przyczepki do roweru a zmieniając mu koła na płozy można ciągnąć za sobą podczas jazdy na biegówkach. Mając więc odpowiedni zestaw możemy biegać na nartach, jeździć rowerem lub na rolkach, uprawiać jogging, trekking i nordic walking! Niestety triathloniści – pływać się nie da ;).

Prawie wszystkie modele występują w wersji jedno i dwuosobowej i nadają się do transportu dzieci od wieku niemowlęcego do 7 lat! Na początku, kiedy  Stach nie potrafił jeszcze samodzielnie siedzieć, miał około 4 miesięcy, zawieszaliśmy wewnątrz przewidziany na takie okoliczności hamak. Nasz mały pasażer podziwiał świat w pozycji półleżącej, nie obciążając kręgosłupa.

Ponadto wózek doskonale chroni przed deszczem, wiatrem słońcem a nawet spalinami, kurzem i hałasem za pomocą wygodnych i łatwych w zaciąganiu elementów takich, jak moskitiera, panele przeciwsłoneczne albo przezroczysta, plastikowa kurtyna. Sprytnie skonstruowana osłona przodu pomaga w regulacji temperatury wewnątrz wózka.

Do tego jest lekki i łatwy do prowadzenia, nawet w trudnych warunkach, a w wersji spacerowej skręcają mu się przednie koła. Można manewrować z nim na co dzień, przeciskając się wśród regałów w sklepie, gdy do dziecka przytoczonych jest dziesięć kilo oprzyrządowania. Można biec wyboistą leśną ścieżką, mimo że w środku śpi Maluch, czy pokonać rowerem karkołomny zjazdy bez obaw o wstrząsy.

Solidny i piękny. Umieszczenie go w bagażniku nie wymaga umiejętności Davida Copperfielda, a po złożeniu nie zajmie w nim całego miejsca. Ba jako dziecko z pewnością marzyłabym o takim wózku. Niestety nie miałam szansy. Kiedy byłam maluchem jeździłam strasznym gratem. Teraz jako mama mogę to wreszcie nadrobić 😉 Nic dziwnego, że Mały Stach gdy tylko szykujemy się do wyprawy, śmieje się całym sobą i oczy robią mu się wesołe. Ale chyba najbardziej cieszy się, że może spędzić więcej czasu z mamą i tatą, a my rodzice nie musimy zastanawiać się które z nas danego dnia zostaje z Malcem, a które idzie sobie pośmigać ;).

Mam też wrażenie, że napotkani przechodnie uśmiechają się do nas częściej, niż gdy biegaliśmy sami 😉

P.S. Macie namiary na jakieś tanie rowerki biegowe;)?

Kobiety Wyspiańskiego

Mówią, że posiadanie dziecka przypomina chodzenie z kula armatnia u nogi. Otóż wyobraź sobie, że masz do dyspozycji 10 minut ciszy, bo tyle mniej więcej dziecko do 6 miesiąca życia jest w stanie zabawiać się samo. Z kolei aby skutecznie zgłodnieć do obiadu uprawiasz wyczynowy bieg z przeszkodami po tym niesamowitym mieście z wózkiem, torbą, peleryną i całym tym rodzicielskim majdanem w plecaku, jakieś dziesięć kilo oprzyrządowania. Twoje „spontaniczne” wypady w góry czy do miasta wymagają  planowania, a i tak nigdy nie wiadomo czy dojdą do skutku. Jesteś wiecznie spóźniona i jeśli kiedykolwiek wydawało Ci się, że nie masz na nic czasu-myliłaś się. Macierzyństwo to szaleństwo!!!  I choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że jesteś uziemiona na lata, to fakt, że nie ma Cię na liście startowej ani na tabeli wyników popularnych zawodów , nic nie znaczy, w porównaniu z tym, że Twój syn zrobił zawodową kupę albo uśmiechnął się do Ciebie jednym zębem. Nie powiem – zdążyłam tego nicponia polubić 😉

Wiele przerażających scenariuszy, które nękały mnie zanim zdecydowałam się mieć dziecko, nie ziściło się-nie straciłam pracy, nie mam w sporcie gorszych wyników, dziecko nie sprawiło, że jestem jeszcze głupsza niż byłam zawsze ani że jestem mniej efektywna. Dziecko pożera czas, ale daje się mu ten czas z przyjemnością i po prostu jest się bardziej zorganizowanym. Opieka nad niemowlęciem jest co prawda męcząca fizycznie, ale nie aż tak, jak mi się dwa lata temu wydawało, że nie będzie siły na porządny trening. W zasadzie po kilku dniach od porodu można zacząć się ruszać, nie potrzebne żadne poradniki, wszystko da się zrobić instynktownie. Po prostu aby zdążyć między karmieniami decydujesz się na krótszy dystans – olimpijski (1,5 km pływania – 40 km jazdy na rowerze -10 km biegu). Co prawda na początku doświadczasz dużej pokory próbując wcisnąć się w swój stary trisuit. Cóż … młoda mama ubrana w tak obcisły, wykrojony kostium to widok nie pozostawiający wiele miejsca wyobraźni ;)…

Sięgnijmy pamięcią wstecz – dawniej wszystkie matki siedziały w domach z dzieckiem u piersi. Wystarczy wybrać się do muzeum, aby przyjrzeć się sportretowanym przez mistrzów kobietom. Żadna matka nie gra tu np. z nastoletnim synalkiem w szachy, nie jedzie z córeczką konno. Mężczyźni byli na polowaniu, na roli – często w akcji. Matki przeważnie karmiły lub też patrzyły w dal. Dziś naprawdę trudno ucapić siedzącą nieruchomo matkę z dzieckiem. Karmienie jest najmniej istotne, kobiety dziś są otwarte na to co przynosi los. Sama przesuwam się ze Stachem u boku na trening. Do banku, do biblioteki, na zawody sportowe. Nawet do kina można zabrać dziecko . Raz w tygodniu, na tych specjalnych seansach, obserwuję pełną salę kobiet. Aby spotkać się ze znajomymi w parkowej kawiarni ciągnę za sobą Stacha w rowerowej przyczepce.

Moja odważna koleżanka będąc na urlopie macierzyńskim postanowiła zabrać swoją maleńką córeczkę w podróż dookoła świata! Dziś prawie każdy fitness klub oferuje zajęcia dla mam z dziećmi . Kobiety w pocie czoła ćwiczą brzuszki, a poza matą raczkują ich dzieci. Podobnie jak podczas czwartkowych zajęć ogólnorozwojowych GT RAT, gdzie trenerka szkoli naszą pociechę, gdy rodzic pracuje nad core stability.  

Moja znajoma, który prowadzi  własną firmę, opowiada, że często do biura przychodzi z dzieckiem, które większość czasu przesypia w swoim bujaczku. Natomiast podczas ostatniego Sylwestrowego biegu w Trzebnicy nie tylko my biegliśmy, pchając przed sobą niemowlę w wózku sportowym.

Prawda jest taka, dzieci dziś uczestniczą w aktywnym życiu matki i Wyspiański musiałby się nagonić, by takie macierzyństwo uchwycić :).