Czas na zmiany

Ukończywszy IM zrealizowałam swoje marzenie. Niczego nie musiałam już dowodzić. „Czas więc dorosnąć i skupić się na realnym życiu”-myślałam.

image

We wrześniu, zabrałam się do realizacji skrywanych pieczołowicie planów na przyszłość. A ponieważ sama sobie pokazałam, co mogę – postanowiłam wyjść za mąż, gdyż powszechnie wiadomo, że życie z mężczyzną bywa trudniejsze niż niejeden Ironman, Norsman czy Ultraman razem wzięty.

Mieliśmy miesiąc, aby zdążyć z przygotowaniami, a sposobem na przechytrzenie czasu okazał się triathlon… Otóż, przez ostatnie półtora roku, co poniedziałek, czyli dzień treningowego odpoczynku, robiliśmy wszystko to na co przy dawnym rytmie potrzebowalibyśmy trzech dni. W tej sytuacji miesiąc wydawał  się  kupą czasu! Mimo to przyszła mi do głowy refleksja, która może komuś się przyda – przerażenie jest doskonałym środkiem dopingującym :)…  Gdy było po wszystkim marzyliśmy o odrobinie luzu. I zasłużyliśmy sobie na przerwę…

image

Zdecydowałam, że powinnam bardziej skupić się na prowadzeniu gospodarstwa domowego. Bo czy to normalne, że wolny czas na gotowanie mam miedzy 21:00 a 22:00? Biedna sąsiadka musi zasypiać wśród  woni papki brokułowej. Kręcę się więc po mieszkaniu, wycierając na panelach szlaki, niczym kozica ścieżki w górach. Robię pranko, prasowanko, gotuję – dziczyznę, owoce morza, drążę kulki z melona z wprawą godną jubilera, potem sprzątam, myję gary… Pod koniec dnia jestem tak zmęczona, że padam na pysk, ale jednocześnie nie wyprodukowałam nic: ani nowego tekstu, ani hałdy węgla nie wydobyłam, a najciekawsza myśli jaka przyszła mi do głowy to: “Muszę kupić włoszczyznę” oraz: “Jestem zmęczona, idę spać”

Co zrobić, aby moje rozmowy z mężem nie ograniczyły się do dialogów o tym, czy ziemniaki już doszły albo czy mama podlała grządkę. Kładę się na kanapie, gapię w sufit i myślę, że czas odpocząć, żeby zebrać siły na kolejny, dzień krzątania. I ile jeszcze takich dni przede mną ? Jak nauczyć się dostrzegać w każdym z tych dni coś wyjątkowego tak, aby nie mieć wrażenia, że życie przecieka mi przez palce?

Fakt jest taki, że w ciągu roku wszystko w naszym życiu uległo zmianie. Grono triathlonowych znajomych wielokrotnie się zwiększyło. Z wpisów na FB, smsów i maili, które do mnie dochodzą jednoznacznie wynika, że cały świat kręci się tylko wokół naszej dyscypliny ;). Lekarze, poeci, profesorowie, prawnicy, studenci, adwokaci, troskliwe mamusie, kupcy i bankowcy. Gdyby nie wspólna bolączka – nigdy by się z sobą nie spotkali na dłużej 🙂 .

Sport ze strony ostatniej chętnie przesunęłabym na jedynkę. Przyszłość pływaków, kolarstwa, lekkiej atletyki – godzinami mogę słuchać o tym w radiu. Tęskniłam za tym…

Wtedy w naszych głowach narodził się pomysł … nowego stowarzyszenia!

Wierzcie, nie było nam łatwo – były kłótnie, były spory, był śmiech, były długie Polaków rozmowy, ale wreszcie się udało 🙂 ! Trener – Dariusz Sidor podjął się układania planów treningowych, a ja, Marta, Michał, Wojtek i Maciek zajęliśmy się szeroko pojętą resztą. Radio Wrocław i Bike magazyn objęło patronat medialny.

Powstaje Grupa Triathlonowa RAT (GT RAT) 🙂!

Naturalnie, czeka nas jeszcze ogrom pracy, ale już teraz cieszę się jak dziecko, a nie jak dorosła kobieta, której wolno głosować i legalnie pić alkohol. Lada dzień ruszy strona internetowa. Rozpoczęliśmy współpracę z PUMA GYM & FIT CLUB przy ul. Sołtysowickiej 15 B we Wrocławiu. Pozostaje jeszcze dopracowanie logo, nowych barw, a potem już tylko uszycie strojów i szukanie sponsora.

image

Jednak najważniejsze jest to, że znaleźliśmy grupę osób, których łączy jedno – fascynacja triathlonem, duch rywalizacji i pasja do treningu! Dla nich 3 razy w tygodniu organizujemy wspólne treningi, po jednym z każdej dyscypliny i muszę Wam się przyznać, że na rowerze dziewczyny  biją chłopaków o głowę! W niepamięć odeszły czasy, gdy Polki śmiały się z Amerykanek, że te noszą adidasy do spódnicy. Dziś same dbamy o stopy, a szpilki zakładamy tylko do prezentacji w firmie czy na wieczorne wyjście z mężczyzną, którego pragniemy. Lub pragniemy, by on nas pragnął. Wyćwiczone Polki – triathlonistki żyć będą co najmniej do setki! Jestem pewna, że niezłą rywalkę sobie tu wychowam! Tym lepiej, motywacja będzie większa 🙂 !

image

A chłopaki ? Oni dobrze wiedzą, że z niehigienicznym brzuszkiem, zionący miodowym ciechanem są nieapetyczni rozrodczo i mało wiarygodni jako tatusiowie ;). Oni w 30 minut pokonują 8 km,  a na przepłynięcie 100m potrzebują minuty i ośmiu sekund!

Tak więc sezon czas zacząć! Koniec z weselami do białego rana, za to z  tysiącem kropel potu kapiących mi  kaskadą z nosa ;).

Wszystkie mądre książki z teorii sportu i fizjologii mówią, że nawet w pewnym wieku poprawę wyników mogę zanotować…Oby się ten jeden raz nie myliły 😉

P.S. Wracając do wesela kolega w ramach życzeń ślubnych zasugerował , iż ma nadzieję, że teraz z większą swobodą będę pisać o seksie…:)

 Fot:
Michał Kuczyński